Wybrałem się na przejażdżkę, a potem wysłać synka na kolonię. W połowie drogi dopadła mnie ulewa, a że czas mnie gonił musiałem jechać w deszczu zamiast gdzieś przeczekać. Na szczęście zdążyłem przed odjazdem autobusu i pomogłem zapakować bagaże. Troszkę głupio wyglądałem taki mokry jak strach na wróble po burzy.:) No i jeszcze pobiłem rekord- to było, jak na razie, moje najszybsze 42 km w życiu :D
Z rodzinką, a w związku z tym starałem się wybrać w miarę płaską trasę, o co w moich stronach nie jest łatwo. Głównie jechaliśmy wzdłuż Olzy. Jutro się okaże czy trasa nie była zbyt długa dla 12 latka. Mam nadzieję, że nie będzie miał wielkich zakwasów.
Wspaniała trasa na rekreacyjną wycieczkę rowerową. Jedynym utrudnieniem był wiatr, ale w połowie trasy przestało wiać, a wtedy .... pełnia szczęścia :))
Jako, że urlop w pełni staram się wykorzystać na maksa czas wolny na spędzanie go z rodzinką. W związku z tym porwałem żonkę, córkę i młodszego syna ( starszy odsypiał jakąś imprezkę ) i wyruszyłem z nimi na przejażdżkę wałem Wisły ze Skoczowa do Ochab, następnie opuszczając wał dalej do Drogomyśla. W drodze powrotnej przez Kiczyce do Skoczowa.Na wale tłok był ogromny, ale pozostałą część trasy przejechaliśmy na szczęście wyłącznie we własnym gronie.
Po przedpołudniowej przejażdżce szybki obiad, i zaraz następny wyjazd. Musiałem odpracować wczorajszy wyjazd z dzieciakami, który nie doszedł do skutku z powodu deszczu. W nagrodę wytyczyłem trasę szlakiem placów zabaw. Pierwszy w Karwinie, drugi w Petrowicach, ostatni w Zebrzydowicach. Na zakończenie już w domu ognisko i pieczenie kiełbasy. Było super.