Częściowo po trasie "Lutnia Bike Marathon"

Sobota, 14 września 2013 · Komentarze(0)
Jutro odbędzie się wyścig rowerowy w Zamarskach "Lutnia Bike Marathon". korzystając z tego, ze trasa jest już oznaczona postanowiłem przejechać tę część trasy, którą można pokonać na moim trekingu. Oczywiście wpakowałem się w kilka miejsc, gdzie nie dałem rady jechać i musiałem podchodzić pieszo, a to z powodu bardzo mokrej trawy i stromych podjazdów. Najzwyczajniej stałem w miejscy orząc tylnym kołem :) Muszę przyznać, że oznakowanie trasy jest świetne, a sama trasa wymagająca ( przynajmniej dla takiego amatora jak ja). Jutro z przyjemnością zobaczę zmagania zawodników, może zrobię kilka zdjęć.

Dom-Zamarski-Cieszyn-Dom

Piątek, 13 września 2013 · Komentarze(0)
W przerwie między opadami deszczu. Trasa wiedzie asfaltem, jednakże różnica wzniesień prawie jak w górach :)

Petrowice- Bohumin-Chałupki- Gołkowice

Poniedziałek, 9 września 2013 · Komentarze(0)
Wyruszyłem ok. 9:00. Pogoda zapowiadała się dobra na dłuższą wycieczkę, więc chciałem zrobić ok. 100 km- bo to dla mnie długość, której nie mogę przekroczyć. Raz tylko mi się udało. Zawsze jakoś tak albo czasu za mało, albo.... zawsze czegoś do tej setki zabraknie. Po przekroczeniu granicy w Kaczycach pojechałem do Petrowic, a stamtąd do Bohumina i Chałupek. Było raczej chłodno i pochmurnie, ale jechało się dobrze bo z wiatrem. Dotarłem do Chałupek. Nagle żona dzwoni z pytaniem czy schowałem może pranie, które suszyła na ogródku, bo w Cieszynie strasznie leje. Oczywiście prania nie schowałem, ale przynajmniej na mojej trasie sucho. Niestety długo to nie trwało. Po upływie 10 minut zaczęło strasznie padać, a na dodatek w drodze powrotnej wiło mi prosto w nos. Zanim dotarłem do domu żałowałem, ze nie zabrałem płetw i okularów do nurkowania. Pogoda zmusiła mnie do skrócenia trasy no i ponownie setka nie została pokonana. Normalnie jakieś fatum. Na dodatek złapałem mega katar i coś tam w gardełku mnie drapie. A wszystko przez głupie pranie :)))


















Zapora w Wiśle-Międzyświeć-Goleszów-Dom

Niedziela, 8 września 2013 · Komentarze(0)
W ramach wspólnego rodzinnego czasu wybraliśmy się z żonką i dzieciakami przez Czechy do Jabłonkowa a stamtąd do Wisły nad zaporę. Nad zaporą wskoczyłem w ciuszki, zdjąłem rower z bagażnika i ruszyłem do znajomych w Ustroniu. Żonka pojechała z dzieciakami samochodem. Po drodze zahaczyła o sklep spożywczy po czekoladkę dla dzieciaków więc z radością dotarłem do znajomych pierwszy. Szybka kawa i dalsza droga, tym razem do mojej siostry w Międzyświeciu. Ruszyłem skrótami i dotarłem na miejsce równocześnie z moją zmotoryzowaną rodzinką. Siostry niestety nie zastaliśmy, więc szybka zmiana planów i jazda do babci w Goleszowie. Ja skrótami, żonka główną droga. Niestety tym razem dojechałem 5 minut później niż żona z dzieciakami. Babci też nie zastaliśmy. Żona zabrała dzieciaki na spacer nad Ton i na skocznie, a ja ruszyłem do domu przez Dzięgielów, Puńców i Cieszyn. Starałem się jechać szybko, aby dojechać do domu przed resztą rodzinki. Prawie się udało, żona wyprzedziła mnie 200m przed domem, ale zanim otworzyła się brama wjazdowa dojechałem do nich i wjechaliśmy do domku w tym samym czasie :))) Dzieciaki miały wielką frajdę za każdym razem jak mnie wyprzedzały. Było świetnie!

Przez Czechy do Cieszyna i powrót

Sobota, 7 września 2013 · Komentarze(0)
Pierwszy wyjazd po 2 tygodniowym unieruchomieniu spowodowanym dyskopatią :(( Jak na razie nie mogę sobie niestety pozwolić na nic więcej, już po takiej krótkiej wycieczce plecy znowu bolą.

Do Bażanowic na kawkę i powrót do domu

Niedziela, 25 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Po wczorajszym wdrapywaniu na Równicę, dzisiaj troszkę mniej wymagająca trasa w towarzystwie żonki i córeczki w foteliku. Pogoda świetna, troszkę wiało, ale nie przeszkadzało to w przejażdżce. Po drodze miałem przyjemność spotkać Andrzeja, który nabił punktów u mojej żonki składając jej życzenia urodzinowe z okazji drugiej dwudziestki :)) Powrót okazał się jeszcze bardziej sympatyczny, bo mocniejszy wiatr wiał w plecy i jechało się łatwo i przyjemnie.

Równica

Sobota, 24 sierpnia 2013 · Komentarze(1)
Wyczytałem w sieci, że w Ustroniu odbywają się zawody uphilowe na Równicę. Pomyślałem, że fajnie byłoby zobaczyć jak jeżdżą zawodowcy i jakie mają rumaki. No to decyzja zapadła, zaraz z rana ruszam do Ustronia. Na portalu dropsport znalazłem info, że ktoś również planuje się tam wybrać, a że w kupie raźniej przybyłem na miejsce zbiórki i załapałem się na grupowy wyjazd. W sumie nazbierało się siedem osób. Jak się okazało, grupa znała się z wcześniejszych wspólnych wypadów. Fajnie było poznać nowe osoby, tym bardziej, że panowie byli wielce sympatyczni, a co najważniejsze wyrozumiali dla kogoś o mniejszych możliwościach kondycyjnych. O godz. 8:00 ruszyliśmy z Cieszyna poprzez Dzięgielów i Cisownicę docierając w końcu do Ustronia na miejsce startu zawodów. Dowiedziawszy się, że panowie planują oglądać zawodników na mecie byłem nieco zaskoczony ( nieco to mało powiedziane ). Byłem pewien, że nie dam rady wydrapać się na Równicę, ale jak już wyruszyłem w grupie to wstydem byłoby tą grupę porzucić i nie spróbować podjąć wyzwania. Dopingowany przez wszystkim ruszyłem w górę. Oczywiście zostałem z tyłu i musiałem zdrowo wytężać wzrok aby na nielicznych prostych wypatrzeć kogoś z grupy. W międzyczasie zostałem wyprzedzony przez kilka... naście osób. Koniec końców dotarłem do góry, a fakt, że dokonałem tego bez przerw i postojów, a co najważniejsze bez prowadzenia roweru daje mi niezłą satysfakcję :)) Na górze zostałem owacyjnie powitany co jeszcze bardziej poprawiło mi humor. Dopełnieniem satysfakcji był zjazd, w trakcie którego pobiłem swój rekord prędkości rozwijając aż 75 km/h. Po obejrzeniu zdecydowanej większości zawodników nadszedł czas na powrót. Z bólem serca musiałem pożegnać całą grupę ( panowie ruszali w kierunku Wisły i dalej, a mnie czekała w domu imprezka związana z urodzinami żony więc musiałem wracać). Pragnę podziękować Panom z Cieszyna za to, że mnie przygarnęli i zmobilizowali do większego wysiłku. Było świetnie :) Postanowiłem ostro popracować nad formą i dorobić się jakiegoś sprzętu odpowiedniego na górskie bezdroża,a wtedy będę mógł częściej uczestniczyć w tego typu grupowych wypadach, bo muszę przyznać, że frajda z podróżowania w tak doborowym towarzystwie jest ogromna.

Cieszyn- serwis roweru

Piątek, 23 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Z córką w foteliku, do sklepu z rowerem na serwis gwarancyjny,a po serwisie powrót do domu.

Dzięgielów zamek

Czwartek, 22 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Po pracy szybki prysznic, obiadek i biegusiem do garażu po rowerek. Kierunek Dzięgielów Zamek. Tempo całkiem fajne, pogoda świetna. Rowerzystów zatrzęsienie. Wydaje mi się, że mijam kogoś z naszej społeczności, ale może mi się tylko wydawało :). W Puńcowie wyprzedza mnie jakiś biker na rowerze szosowym. Hmm.. ciekawe czy ja też mogę jechać tak szybko. Niestety, ja męczę się, a on z pełnym luzikiem prze do przodu. Po 2 km nie udało mi się go dogonić, jechaliśmy z tą samą prędkością. Gość skręcił z głównej drogi, a ja pojechałem dalej, starając się utrzymać tempo. Dotarłem do celu, średnia wyszła jak na mnie i moją "krossowską syberiadkę" całkiem fajna- 24,7 km. Przy zamku chwilka odpoczynku na ławce, łyczek mineralnej i czas wracać. W drodze powrotnej spróbowałem jeszcze zwiększyć tempo. No i udało się- prawie 26 :) Mówcie co chcecie, ale ja jestem z siebie zadowolony :)

Auto do mechanika- powrót rowerem

Wtorek, 20 sierpnia 2013 · Komentarze(0)
Zawiozłem autko do naprawy w Dębowcu i wróciłem na rowerze. Jako, ze żona już wróciła po urlopie do pracy, córcia zostaje pod moją opieką, więc musiała mi towarzyszyć. W trakcie jazdy towarzyszyła nam również mżawka, ale dało się jechać.