Po relaksacyjno- rekreacyjnej wycieczce z rodzinką byłem troszkę "niedojechany", więc po późnym obiadku chwilka siesty i biegusiem po rower. Tym razem chciałem się troszkę zabawić. Ubrałem buty i zabrałem nowego levela. Niestety pora była późna, a ja chciałem potrenować jazdę po bezdrożach w zapięciach, więc czasu miałem niewiele. Jednak wystarczyło, aby mieć niezły "fun" z jazdy. Oczywiście bez przerwy z tyłu głowy coś wrzeszczało mi : "NIE ZAPOMNIJ SIĘ WYPIĄĆ, NIE ZAPOMNIJ SIĘ WYPIĄĆ!....." no i poskutkowało, dzisiaj nie dachowałem. Nawet jak rower niespodziewanie stanął w błocie i wysokiej trawie, zdążyłem się wypiąć :)) Muszę przyznać, że w zapięciach mam wrażenie dużo większej kontroli nad rowerem, łatwiej jest przeskoczyć nad przeszkodą, jedynie muszę się nauczyć automatycznego wypinania bez użycia świadomości . Jestem jednak dobrej myśli :)
Tradycyjnie, jak tylko trafia się słoneczna niedziela, wyruszamy rodzinnie na wycieczkę. Dzisiejsza niedziela właśnie do takich należała. Złożyłem więc fotelik na rower, zapakowałem córkę, syna nie trzeba było namawiać, żonka też nie mogła się doczekać wyjazdu. Jedynie najstarszy syn odsypiał imprezę ( którąś w tym roku osiemnastkę- zastanawiam się ilu z jego znajomych jeszcze nie obchodziło urodzin :D ). Wyruszyliśmy w kierunku nieczynnej kopalni w Kaczcycach, tam wjechaliśmy na wał Olzy i skierowaliśmy się w stronę Czech. Ku naszej uciesze okazało się, trasa jest przejezdna, pomimo kilku większych kałuż i gęstych zarośli widać, że tędy ktoś jeździ na tyle często, że ścieżka nie zarosła całkowicie. Po dotarciu na czeską stronę udaliśmy się ( już któryś raz z kolei ) w pobliże pola golfowego w Karwinie. Z każdym razem robimy w tym miejscu przerwę, bo dzieciaki koniecznie muszą w pobliżu ogrodzenia poszukać piłeczek golfowych. Dzisiaj znalazły 14. Po owocnych poszukiwaniach ruszyliśmy do parku, gdzie jak zawsze musieliśmy poczekać, aż dzieciaki nacieszą się wspinaczką po linowym "pająku". Po tych atrakcjach skierowaliśmy się do domku. Niestety droga powrotna nie była zbyt przyjemna z powodu mocnego, zimnego wiatru wiejącego prosto w twarz.
Nowy rower, nowe buty i SPD. Musiała być próba, a że syn wyraził chęć uczestniczenia w przejażdżce, z chęcią ruszyliśmy w las. Pierwsze wrażenia- rewelka. Po wyjechaniu z lasu trasa boczną dróżką asfaltową, ostro w górę. Z zaciekawieniem spoglądałem na dzieciaka, ale zaparł się i już na dole poważnie oświadczył, że musi dać radę i nie będzie podprowadzał. No i dał radę, co muszę przyznać nieźle mnie zaskoczyło i napełniło ojcowską dumą, bo podjazd ul. Rajdową w Zamarskach jest raczej ostry. Nie obyło się oczywiście bez chrztu bojowego. Jako, ze pierwszy raz w życiu miałem na nogach byty z zapięciami, musiałem zaliczyć dachowanie na postoju :(( Przynajmniej syn miał niezły ubaw. Na szczęście dachowanie było niegroźne. Ciekaw jestem ile takich wywrotek jeszcze zaliczę, zanim nauczę się wypinać?
1 Zawody w Kolarstwie Górskim- "Rowerem po Kaplicówce" już za nami. Organizacja dobra, trasa błotnista. Wszystko ok. Syn startował jako jeden z czterech zawodników- na mecie był 2. Udało mu się wyprzedzić dwie dziewczyny, przegrał z chłopakiem. Bawił się świetnie i zadeklarował, że jak tylko będą jakiekolwiek zawody MTB w okolicy będzie startował. Trzymam go za słowo :))A po zawodach... oczywiście rowerowo do domku. Chętnych zapraszam do obejrzenia zdjęć z dziecięcej części zawodów: Kaplicówka 22.09.2013
Chwila przerwy między opadami, skok na siodełko i w drogę. Jutro w Skoczowie zawody w kolarstwie górskim. Młodszy syn zgłosił chęć udziału w imprezie,chciałem zobaczyć trasę, stąd taki kierunek. Muszę przyznać, ze górki mnie troszkę wymęczyły. :) Co do trasy zawodów- wydaje się, że impreza będzie całkiem sympatyczna, ale zobaczymy jutro. Postaram się jutro pokazać kilka fotek z zawodów. Poniżej zdjęcia z dzisiejszej wycieczki:
Nie lubię jazdy po zmroku, tym bardziej, że w powietrzu wisiała wilgoć, dzięki której wszystko było nieprzyjemnie mokre i śliskie. Z tego powodu przejechany dystans nie powala. Mam nadzieję, że będzie mi dane jeszcze w tym sezonie skorzystać z pięknej polskiej jesieni i pokonać jednorazowo większą ilość kilometrów.
Dzisiaj miała miejsce impreza o nazwie "Lutnia Bike Marathon". Wbrew telewizyjnym prognozom pogoda dopisała. Pierwsza część imprezy przeznaczona był dla małoletnich sportowców: