Krótko, żeby nie zapomnieć jak się jeździ.

Czwartek, 30 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Aby nie zapomnieć jak się jeździ na rowerze, szybka wyprawa do lasu. W celu uniknięcia nudy przejażdżka nie prowadziła utwardzonymi drogami, a wręcz przeciwnie, podążałem śladami wydeptanymi przez sarny, czyli praktycznie na przełaj przez las. Śniegu jest zaledwie kilka cm, ziemia zmarznięta na kość. Trzeba tylko uważać na patyki ukryte pod śniegiem, w suchej trawie i w liściach. Dodatkowo v-breaki nałapały śniegu i działały słabiej, a na dodatek z opóźnieniem. Zaliczyłem lekką glebę, na szczęście bez większych konsekwencji. Fajnie troszkę poćwiczyć  w takich warunkach technikę, której mi niestety brakuje. Przy okazji wypróbowałem nowe ochraniacze na buty. Zdały egzamin, było mi ciepło, pomimo temperatury 5 poniżej zera. Fajnie było chociaż krótko, ale to wszystko na co mogłem sobie pozwolić w środku tygodnia, tym bardziej, ze dzieciaki mają ferie i nie mogą zastać bez opieki.




Mróz nie pozwala na dalekie trasy

Niedziela, 26 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Zimno powodowało łzawienie, a łzy zamarzały. Poza tym całkiem sympatycznie.

Wisła Czarne i dalej wzdłuż Białej Wisełki.

Sobota, 18 stycznia 2014 · Komentarze(3)
Korzystając z trasy opisanej przez wmarek74 pojechałem w stronę Wisły, nad zaporę w Czarnem i dalej wzdłuż Białej Wisełki.Wyruszałem w gęstej, marznącej mgle, która po godzinie jazdy zniknęła bez śladu. Widoki piękne, trasa przyjemna. Do czasu... na górze wielkie jęzory zamarzniętej wody na całej szerokości szlaku. Podczas podjazdu, dało się jakoś to pokonać, ale gdy doszło do zjazdu, nie było już tak kolorowo. Pierwsze kilka metrów zjechałem na tyłku z rowerem w rękach ( miałem go poprowadzić,a wyszło jak wyszło ). Dalej było już mniej ślisko, ale  wcale nie łatwiej. Przez spływająca wodę, szlak zmienił się w rwący potok wypełniony luźnymi kamieniami. tam gdzie woda omijała szlak, błoto sięgało do połowy koła a czasami nawet wyżej. Takiej adrenaliny jeszcze przy zjeździe nie miałem. Była to naprawdę świetna zabawa, chociaż wiedząc już jak wygląda ten zjazd, nie wiem czy odważyłbym się drugi raz na pokonanie go w siodle. Wracając do domu od Ustronia jechałem w bardzo gęstej mgle. Wycieczka bardzo udana i dająca wiele satysfakcji. Uwielbiam takie wyzwania :)





Cieszyn

Piątek, 10 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Wpis w celach statystycznych :) Jazda do Cieszyna i z powrotem do domu.

Prawie setka :(

Wtorek, 7 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Uczestnicy
W dniu 04.01 było 93km.Troszkę do setki zabrakło, ale  nie będę przecież dokręcał 7 kilometrów po ogródku, bo kolein narobię, więc drugie podejście do setki zrobiłem wczoraj wraz z grupą ludzi z Cieszyna. Miało być przejechane 100 km... miało , ale zabrakło 1 kilometra. Przy 99 kilometrze trafił się przejazd przez tory. Jak to u nas bywa przejazd kolejowy zrobiony zgodnie ze sztuką budowania tego typu urządzeń, niestety polską sztuką. Pech chciał, że jedna z dętek nie poznała się na sztuce i pękła- chyba ze śmiechu. To już drugi raz na tym przejeździe złapałem gumę. Od dzisiaj w tym miejscu biorę rower na plecy i grzecznie przenoszę na drugą stronę. Niestety po przejechaniu tylu kilometrów, nie miałem już siły na klejenie dętek i wybrałem łatwiejsze rozwiązanie. Telefon do ... żonki, jak zwykle niezawodnej. Przyjechała po 5 minutach, rower do auta i po sprawie. Dodam, że "pęknięcie gumy"miało miejsce na 2 kilometry od domu.





Soszów.

Sobota, 4 stycznia 2014 · Komentarze(2)


Dokładniejszy opis ze wspaniałymi zdjęciami u Marka87: Klik

Ostry i Javorovy czyli rowerowe otwarcie 2014 roku.

Czwartek, 2 stycznia 2014 · Komentarze(0)
Wycieczka bardzo udana. Nowy Rok rozpoczyna się całkiem obiecująco. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że drugiego stycznia wyjadę na rowerze na jakąkolwiek górę, a dzisiaj zaliczyłem aż dwie Co najciekawsze nigdzie nie musiałem wypychać roweru, niestety zjeżdżając z Ostrego był odcinek ok. 1 km, gdzie musiałem sprowadzać rower z powodu grubej warstwy lodu na trasie. W Turystycznej Chacie na ostrym zamówiłem zupę czosnkową z serem. Była boska, a może tylko tak mi się wydawało, bo była gorąca a na zewnątrz było -5 stopni i wiatr, który chciał urwać mi głowę Z Ostrego udałem się na Javorovy no i w końcu do domku.








Javorovy

Niedziela, 29 grudnia 2013 · Komentarze(6)

Kolejny wolny dzień. Czas wybrać się na wycieczkę. Wieczorem wszystko przygotowałem. Wyjazd planowałem zaraz po przebudzeniu, czyli coś koło 6 rano :) Jak widać święta mnie rozleniwiły, bo obudziłem się o 6:45. Więc mała zmiana planów. Zamiast dojazdu na rowerze, wpakowałem rower do bagażnika i podjechałem do Trzyńca samochodem ( wiem, ze to barbarzyństwo, ale chciałem jeszcze troszkę czau spędzić z rodziną, przed powrotem do szarej rzeczywistości poniedziałku) . Tam zostawiłem cztery koła i przesiadłem się na dwa. Pogoda troszkę gorsza niż w czasie świąt, ale jak na ostatnie dni grudnia i tak rewelacyjna, jedynie wiatr był troszkę nieprzyjemny. Na szczęście było sucho. Na szczycie drobne pozostałości śniegu z opadów jakie miały miejsce początkiem miesiąca. na zdjęciach widać bezczynny ratrak i armatki, które czekają na prawdziwą zimę ( a może na Wielkanoc :D ) Mam nadzieję, że zdjęcia będą się Wam podobały.

Krótko po lesie dla spalenia kalorii

Środa, 25 grudnia 2013 · Komentarze(0)

Do lasu, po błocie , trochę z psami, troszkę bez psów. Najważniejsze, że odrobina kalorii świątecznych spalona.