Ze smutkiem musieliśmy opuścić stolicę... Małopolski :)) Pogoda byłą świetna, oznakowanie w trakcie powrotu też jakby odrobinę lepsze, więc i jazda była o wiele przyjemniejsza. Nocleg oczywiście pod namiotem w m. Wola ( dziękujemy gospodarzowi miejscowej leśniczówki za użyczenie miejsca pod namiot). Jedyny problem stanowiło rozbicie namiotu. Z powodu ilości komarów widoczność była ograniczona do kilku centymetrów :((
W trzecim dniu skupiliśmy się na rowerowym zwiedzaniu Krakowa. Łącznie przejechaliśmy 70km. Jak większości turystów i nam Kraków niezmiernie się podobał. Nie byłą to nasza pierwsza wizyta w tym mieście, ale z pewnością też i nie ostatnia.
W drugim dniu wyjazdu dotarliśmy do Krakowa. Pogoda byłą fatalna i prawdopodobnie z tego powodu mieliśmy kłopoty z wypatrywaniem oznakowania WTR, co zmusiło nas do kilkukrotnego skorzystania z drogi krajowej nr 44. Złą pogoda i pędzące Tiry spowodowały, że był to raczej stresujący odcinek drogi.
Wyjazd razem z 17 letnim synem. Trasa- Cieszyn- Skoczów, a ze Skoczowa Wiślaną Trasą Rowerową do Krakowa. Niestety ze względu na fatalne oznakowanie WTR bardzo często zjeżdżaliśmy z trasy. W drodze powrotnej było łatwiej. Możliwości są dwie: 1.) z Krakowa do źródeł Wisły jest lepsze oznakowanie niż w odwrotną stronę 2.) Nabraliśmy wprawy w wypatrywaniu oznakowania trasy. Wyprawa trwałą łącznie 5 dni, w tym jeden dzień spędziliśmy na jeździe po samym Krakowie gdzie zrobiliśmy ok. 70 km. Dwa noclegi mieliśmy pod namiotem na trasie, a dwa w akademiku przy ul. Piastowskiej w Krakowie. Było super. Biorąc pod uwagę ogólne wytyczne, rozbijam ten wyjazd na poszczególne dni w celu uwzględnienia przejechanych kilometrów w moich statystykach. W pierwszym dniu wyjazdu z powodu małych problemów technicznych przejechaliśmy zaledwie 65 km. Namiot rozbiliśmy w małej wiosce Frydek, niedaleko Oświęcimia.