Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2014

Dystans całkowity:528.00 km (w terenie 95.00 km; 17.99%)
Czas w ruchu:39:58
Średnia prędkość:13.21 km/h
Maksymalna prędkość:55.00 km/h
Suma podjazdów:7160 m
Suma kalorii:10489 kcal
Liczba aktywności:5
Średnio na aktywność:105.60 km i 7h 59m
Więcej statystyk

Klasyka: Cieszyn-Javorovy-Leszna-Cieszyn

Niedziela, 18 maja 2014 · Komentarze(0)
Po tygodniu jazdy 6 kilometrowych odcinków do pracy i z pracy, i to w strugach deszczu, udało się w końcu coś pokręcić w ciekawszych okolicznościach. Szybki telefon do Krzyśka, i do kumpla, który już od jakiegoś czasu chciał spróbować swoich sił w jeździe po górach i ruszamy w drogę. W Cieszynie dopadł nas Janek i dołączył do wspólnej jazdy. Tempo dobrane do możliwości "nowego" kolegi, czyli jazda spokojna i bardzo sympatyczna, przegadana na różne tematy :) Kolega zaskoczył wszystkich i na pierwszej górskiej "wyrypie" pokonał prawie całą trasę w siodle, więc na dobicie powrót przez przejście graniczne w Lesznej i przez Kojkowice. Ogólnie mówiąc kolejna cudowna niedziela na rowerze z górami w tle ( i nie tylko w tle) .



Cieszyn Tyra Slavić Bily Kriz Bila Visalaje Komorni Lhotka Cn

Niedziela, 11 maja 2014 · Komentarze(2)
Jak dotychczas wszystkie przejechane trasy, które wyznaczał Andrzej ( Somer ) były świetne, jednak ta którą pokonaliśmy tym razem.... gdybym napisał, że czegoś na niej brakowało, to by oznaczało, że przydzwoniłem głową w bramę ( przed którą nie udało mi się do końca wyhamować ) mocniej niż mi się zdawało. W porywach euforycznych zachwytów przy zjazdach zapominałem do czego służą hamulce, a podziwiając widoki zapominałem o konieczności oddychania! Na temat radości ze zjazdu trasą downhillową nie mogę się zbytnio rozpisywać, bo może to przeczytać moja żonka i tyle będzie z następnych wyjazdów Radości z wyprawy nie zepsuła nawet wywrotka jaką zaliczyłem w Cieszynie, ku uciesze wszystkich przechodniów, a moje oświadczenie, że asfalt w tym roku jest jakiś miękki i nic mnie nie boli podsycił tylko ogólną wesołość. W kilku słowach, było to kolejne 110 km wspaniałej zabawy! Dzięki ludziska za niezapomniane emocje!



Ustroń-Soszów-Filipka-Budzin

Niedziela, 4 maja 2014 · Komentarze(0)
Oj, działo się, działo Akcja z serii "pięciu wytrwałych" Początki były ciężkie, nie wiedzieć czemu, może to z powodu wczorajszego grilla , albo naszej ostatniej, dłuższej trasy. Jednak w miarę pokonywanych kilometrów, nóżki się rozkręcały, do tego stopnia, że pod koniec niektórzy mieli nawet ochotę na małe wyścigi. A trasa, jak wszystkie przygotowywane przez Andrzeja ( Somera ) , była "miodna". Obfitowała w podjazdy i zjazdy, w kamienie i błoto, były również smaczne singielki. Spożyliśmy też "siłodajną" kawę w schronisku. Nie wiem jak inni, ale ja uzupełniłem poziom satysfakcji i przyjemności do poziomu, który pozwoli mi przetrwać kilka dni bez większej wyrypy rowerowej ( oczywiście jakby się jakaś trafiła to nie omieszkam skorzystać z okazji ).







Majówka na rowerze. Opava i prawie 160 km po okolicy.

Czwartek, 1 maja 2014 · Komentarze(2)
Tradycja w narodzie, rzecz święta, w związku z tym tradycyjnie jak co roku majówkę rozpoczęliśmy wycieczką rowerową. Tym razem to była prawdziwa WYPRAWA rowerowa. Łącznie nazbierało się prawie 160 km, ale od początku. Start o 6.20 na dworcu kolejowym w Czeskim Cieszynie i od razu miła niespodzianka. Frekwencja pozytywnie zaskoczyła wszystkich. 11 osób to prawdziwy rekord. Wyjazd pociągiem z Czeskiego Cieszyna do Opavy. W tym miejscu należałoby napisać kilka słów o doskonałej kondycji czeskich kolei, w których czyste wagony, pachnące ubikacje i wiele innych czynników może przyprawić o zawrót głowy, ale to nie miejsce i nie czas na to aby się o tym rozpisywać. W Opavie właściwy start wycieczki. Wszyscy w doskonałych humorach, tempo na początku dość wysokie, a widoki i trasa.... brak słów, po prostu coś pięknego. Na trasie było praktycznie wszystko: podjazdy, zjazdy, asfalty, teren, kamienna rąbanka, singielek, powojenne bunkry, zamki, zabytkowe auta, zapory, zdjęcia w rzepaku czyli dla każdego coś dobrego. Zdarzyły się też dwie awarie, które wśród śmiechu gremialnie usuwaliśmy. Koniecznie muszę napisąc słów kilka o publiczności :) Jedenaście osób na rowerach wzbudzało wszechobecną ciekawość. Padło nawet pytanie czy to są jakieś zawody :) Wszyscy nas pozdrawiali, a przy jednym z defektów zjawił się ktoś oferujący kompresor :) Koniech trasy miał miejsce w Bohuminie gdzie ponownie wsiedliśmy do pociągu i wrócili do Cieszyna. Jeden z kolegów ( Marek87 ) za mało wytrząsł swój tyłek i postanowił wrócić do Cieszyna na kołach. Wielki szacun dla niego za kondycję, bo nas zmęczenie raczej już wyłączyło z jazdy. Całą wycieczkę organizował Marek ze Skoczowa ( wmarek74 ) i za doskonałą organizację, wspaniale przygotowaną trasą należą się Markowi wielkie dzięki od całej grupy.