Wpisy archiwalne w miesiącu

Listopad, 2013

Dystans całkowity:98.00 km (w terenie 28.00 km; 28.57%)
Czas w ruchu:06:40
Średnia prędkość:14.70 km/h
Maksymalna prędkość:62.00 km/h
Suma podjazdów:2793 m
Suma kalorii:3600 kcal
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:49.00 km i 3h 20m
Więcej statystyk

Czantoria

Sobota, 16 listopada 2013 · Komentarze(2)
Korzystając z dobrych warunków jakimi raczy nas tegoroczny listopad, przeprowadziliśmy ( kolejne już w tym roku i oby nie ostatnie ) pożegnanie sezonu rowerowego. Wybraliśmy się na Czantorię. Była to już druga moja wizyta na tym szczycie w tym sezonie. Marek pokazał mi rewelacyjną trasę, którą można dostać się na górę, a przy zjeździe wspólnie odkrywaliśmy trasę, którą dotychczas żaden z nas nie zjeżdżał. Jak się okazało to również była świetna i przyjemna jazda. Wysiłek na trasie oczywiście był spory, ale widoki zdecydowanie były tego warte ( mam nadzieję, że choć troszkę widać to na zdjęciach ). Była to moja kolejna świetna wyprawa w doskonałym towarzystwie. Na pierwszym zdjęciu jest z nami kolega poznany dzień wcześniej, który chciał wziąć udział w zdobywaniu Czantorii, ale okazało się, że nie jest kondycyjnie przygotowany i w połowie podjazdu postanowił odpuścić. Mam nadzieję, że nie zniechęcił się porażką i jeszcze razem pojeździmy po naszych górach.
P.S.
Marku, serdeczne dzięki za świetnie spędzony czas i za wyznaczoną trasę.












Równica

Niedziela, 3 listopada 2013 · Komentarze(0)
Tym razem bez towarzystwa, bo nie udało się dograć terminu. Z rana słoneczko nieśmiało wyglądało zza chmur, żona widząc, że coś mnie nosi, wywaliła mnie na rower, na co przystałem z ochotą. Wyjechałem z zamiarem wizyty na Stożku, jednak w Ustroniu pogoda zweryfikowała moje plany. Ruszyłem na Równicę, przeczuwając rychłe nadejście opadów. Deszcz dopadł mnie na gòrze przy schronisku. W drodze powrotnej trochę mi dolało, ale znacznie gorszy był wiatr, nie pozwalający na prostą jazdę. Z jego powodu jechałem całą szerokością jezdni, na szczęście ruch samochodów był znikomy. Do domu dotarłem mokry, zmęczony, głodny i szczęśliwy :)