Na poprawę humoru- Jaworowy i dalej...
Wtorek, 17 czerwca 2014
· Komentarze(1)
Czasem
zdarza się, że najzwyklej w świecie pomyli mi się lewa strona z prawą.
Dzisiaj właśnie tak się stało. Jak wstawałem to jakoś tak lewą nogą, zły
na cały świat. Robiąc dobrą minę do złej gry, wyprawiłem dzieciaki do
szkoły, żonę do pracy, zainstalowałem od zera windows-a na laptopie, bo
wczoraj się wysypał całkowicie i wybrałem się na rower. Niezbyt chciało
mi się kręcić, nogi jeszcze nie wróciły z dirticu i bolały na początku
niemiłosiernie, ale po 15 kilometrach już było ok. Jechałem całkowicie
bez celu, gdzie koła zaniosą. Wszystko mnie drażniło , a nic nie
cieszyło. Wszystko brałem "z byka, na rogi". Nawet widok Jaworowego nie
poprawiał nastroju. Kręcąc bezmyślnie dojechałem do Gutów i oczywistym
się stało, że odwiedzę dzisiaj Jaworowy. Początek podjazdu ( skutecznie,
ostatnio zmieniony w asfaltową autostradę ) czuję, że jakoś tak lżej
człowiekowi na duszy. Nie wiedząc kiedy, dotarłem do schroniska.
Spotkałem tam kilku paralotniarzy, pooglądałem jak startują walcząc z
wiatrem, a później pojechałem na Javorovy Vrchol i dalej, aż zjechałem
do Ropic. Z Ropic ponownie do Gutów, zobaczyć drewniany kościółek i
prosto do domu. Przyjechałem do domu i nie pamiętałem już, dlaczego
byłem z rana taki naładowany :D Góry leczą duszę! :)




















