Długo oczekiwany wypad do Ujsoł.

Niedziela, 8 czerwca 2014 · Komentarze(2)
Stare przysłowie eskimosów mówi" "Co się odwlecze to nie uciecze". Zgodnie z tym przysłowiem niedoszły, zeszłotygodniowy wyjazd w góry Beskidu Żywieckiego udało się zorganizować w tym tygodniu. Nie było jeszcze takiego wyjazdu w góry, po którym napisałbym, że wycieczka się nie udała. Dzisiejsza wyrypa nie odbiega w tym względzie od normy. Był to bardzo udany wypad, z dooooskaonałymi widokami i z dużą ilością przygód. Zacznijmy jednak od początku. Spotkanie uczestników o 8.00 pod kościółkiem w Ujsołach. Frekwencja doskonała, humory dopisują, ruszamy. Na początek podjazd asfaltowo- betonowy i dalej na Krawców Wierch, ostro w górę. Chwila odpoczynku i tankowanie w schronisku, co nie było łatwe, bo wody w studni było mało i kapała tylko z jednego kranu. Szybkie mycie napędów zawalonych błotem ze szlaku. Ruszamy dalej. Na trasie kilka przygód, w tym skoki na główkę w błoto. W drodze na Halę Miziową urwałem hak tylnej przerzutki, co niestety uniemożliwiło mi kontynuację podróży. No cóż, bywa i tak. Dzięki Karelowi ( tak, tak, Panie i Panowie miałem to szczęście i poznałem go osobiście, ale z nadmiaru wrażeń zapomniałem podziękować za zorganizowanie strojów BS :D )Markowi i Kubie opracowaliśmy rozwiązanie tymczasowe, czyli skrócenie łańcucha na długość jednego przełożenia. Cała ekipa ruszyła dalej, a ja i Jacek ( ten co skakał na główkę przez kierownicę do błota ), który postanowił mi towarzyszyć zawróciliśmy i pojechaliśmy na Rysiankę, gdzie poczekaliśmy, aż reszta po zaliczeniu Hali Miziowej dołączy do nas. Po ponownym spotkaniu zjechaliśmy do Hali Lipowskiej, gdzie posililiśmy się doskonałym żurkiem z jajkiem i czerpiąc dziką przyjemność z równie dzikich zjazdów dotarliśmy na sam dół do asfaltu i do samochodów. Na podsumowanie powiem tak: tego właśnie oczekuję od takich wypadów, jazdy bez zadęcia, z chwilą relaksu przy posiłku i napojach, doskonałego towarzystwa z bananami na twarzach, cudownych widoków ( te dzisiejsze były jak na razie najpiękniejsze ) no i oczywiście muszę zaznaczyć, że jestem bardzo dumny z syna, który zdecydowanie daje radę!!!


Poniżej tata z synem:


Na zdjęciu poniżej nasza Marzen śmiga podziwiając cudowną panoramę.

A to piątka w podzięce za nowy rower jaki sprawiłem synowi i świetną zabawę jaką zafundowała mu ta wyprawa!

Przyczyna awarii:


Komentarze (2)

Wycieczka świetna. Ostatnio wymieniłem hak bo był krzywy i mógłby skończyć tak samo

daniel3ttt 07:37 środa, 11 czerwca 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!