Ustroń-Soszów-Filipka-Budzin
Niedziela, 4 maja 2014
· Komentarze(0)
Oj, działo się, działo Akcja z serii "pięciu wytrwałych"
Początki były ciężkie, nie wiedzieć czemu, może to z powodu wczorajszego grilla , albo naszej ostatniej, dłuższej trasy.
Jednak w miarę pokonywanych kilometrów, nóżki się rozkręcały, do tego
stopnia, że pod koniec niektórzy mieli nawet ochotę na małe wyścigi. A
trasa, jak wszystkie przygotowywane przez Andrzeja ( Somera ) , była "miodna".
Obfitowała w podjazdy i zjazdy, w kamienie i błoto, były również
smaczne singielki. Spożyliśmy też "siłodajną" kawę w schronisku. Nie wiem
jak inni, ale ja uzupełniłem poziom satysfakcji i przyjemności do
poziomu, który pozwoli mi przetrwać kilka dni bez większej wyrypy
rowerowej ( oczywiście jakby się jakaś trafiła to nie omieszkam
skorzystać z okazji ).











