Majówka na rowerze. Opava i prawie 160 km po okolicy.
Czwartek, 1 maja 2014
· Komentarze(2)
Tradycja
w narodzie, rzecz święta, w związku z tym tradycyjnie jak co roku
majówkę rozpoczęliśmy wycieczką rowerową. Tym razem to była prawdziwa
WYPRAWA rowerowa. Łącznie nazbierało się prawie 160 km, ale od początku.
Start o 6.20 na dworcu kolejowym w Czeskim Cieszynie i od razu miła
niespodzianka. Frekwencja pozytywnie zaskoczyła wszystkich. 11 osób to
prawdziwy rekord. Wyjazd pociągiem z Czeskiego Cieszyna do Opavy. W tym
miejscu należałoby napisać kilka słów o doskonałej kondycji czeskich
kolei, w których czyste wagony, pachnące ubikacje i wiele innych
czynników może przyprawić o zawrót głowy, ale to nie miejsce i nie czas
na to aby się o tym rozpisywać. W Opavie właściwy start wycieczki.
Wszyscy w doskonałych humorach, tempo na początku dość wysokie, a widoki
i trasa.... brak słów, po prostu coś pięknego. Na trasie było
praktycznie wszystko: podjazdy, zjazdy, asfalty, teren, kamienna
rąbanka, singielek, powojenne bunkry, zamki, zabytkowe auta, zapory,
zdjęcia w rzepaku czyli dla każdego coś dobrego. Zdarzyły się też dwie
awarie, które wśród śmiechu gremialnie usuwaliśmy. Koniecznie muszę
napisąc słów kilka o publiczności :) Jedenaście osób na rowerach
wzbudzało wszechobecną ciekawość. Padło nawet pytanie czy to są jakieś
zawody :) Wszyscy nas pozdrawiali, a przy jednym z defektów zjawił się
ktoś oferujący kompresor :) Koniech trasy miał miejsce w Bohuminie gdzie
ponownie wsiedliśmy do pociągu i wrócili do Cieszyna. Jeden z kolegów ( Marek87 ) za mało wytrząsł swój tyłek i postanowił wrócić do Cieszyna na kołach.
Wielki szacun dla niego za kondycję, bo nas zmęczenie raczej już
wyłączyło z jazdy. Całą wycieczkę organizował Marek ze Skoczowa ( wmarek74 ) i za
doskonałą organizację, wspaniale przygotowaną trasą należą się Markowi
wielkie dzięki od całej grupy.














