Navsi-Filipka-Soszów-Nydek-Czantoria

Niedziela, 6 kwietnia 2014 · Komentarze(3)
Poranna pogoda nie napawała optymizmem, ale co tam, raz się żyje, a od deszczu jeszcze nikt nie zginął. Jak się okazało nasze obawy były zupełnie bezpodstawne, bo słoneczko się rozkręciło i przyświecało nam przez ponad połowę trasy. Ale od początku. Rano na miejscu zbiórki lekki zawód. Dwie osoby na starcie i jedna ze wsparciem mentalnym, jednak bez możliwości udziału w wyjeździe. No cóż, mówi się trudno, przyjdą jeszcze czasy, że zakorkujemy Cieszyn. Ruszamy. Do Navsi tradycyjnie, a potem w kierunku Filipki zaplanowaną przez Andrzeja trasą. Tereny stare, ale trasy nowe, początkowo niezbyt wymagające podjazdy z czasem przerodziły się w wymagające, ale daliśmy radę. Dalej trasa prowadziła w okolice Soszowa, tam drobne zamieszanie, bo plan był inny więc szybki zawrót i trafiamy na ścieżkę, która pokrywała się z naszymi zamiarami. Świetny zjazd przez las wąską ścieżką i radość z odpoczynku dla nóżek :) Jesteśmy w Nydku, gdzie zaczynamy się drapać w kierunku Czantorii. Trudy wcześniejszych podjazdów już dają się we znaki i niezbyt stromy, ale długi podjazd jest niebywale męczący. Podjazd po Chatę na Czantorii pokonujemy odrobinę z buta, ale końcówka już w siodle bo trzeba zachować twarz :D . Od Chaty jedziemy na  Czantorię, a tam tłumy ludzi. Widać wiosnę, jeszcze miesiąc temu pod wieżą widokową nie było nikogo. Z Czantorii na Małą Czantorię. Tutaj Andrzej w pełni wykorzystał wspomaganie grawitacji, swoje umiejętności i możliwości swojego 29 calowego rumaka co spowodowało, że w moich oczach zyskał ksywę "znikający punkt". W sumie dobrze bo zamiast piłować moje heble i kupować kolejne w tym roku klocki , zamknąłem oczy i "cisłem" w dół na złamanie karku, w efekcie udało się nie zgubić Andrzeja z oczu. Podsumowanie całej trasy jest takie: ogień w żyłach, kwas w mięśniach, banan na gębie i godzinny zgon po dotarciu do domu.

Komentarze (3)

Fajnie pojeżdżone! Widzę, że się nieźle rozkręciliście. Nie dałoby się wrzucać tych tras na bikemap? Byłyby przejrzyście. Całe to endomondo to... jakieś takie... nie wiem. Co do przewyższeń. Zauważyłem, że bikemap zaniża i to sporo (choć nie zawsze!!!). U mnie na Garminie jak obserwuję na bieżąco sumę podjazdów to za każdym metrem (mniej więcej) dodanym do wysokości (ze współrzędnych) dodaje się owy metr do sumarycznej wartości podjazdów. Działa to dosyć realnie. Nie wiem co o tym sądzić ale... Daniel - myślę, że z 20% możesz śmiało dodać to wartości podanej z bikemap po wyklikaniu. Takie to ustrojstwo jest...

Marek87 21:15 środa, 9 kwietnia 2014

Daniel- Dzięki za komentarz ;) Do rejestrowania używam telefonu, więc uzyskane dane są raczej poglądowe i do celów kartograficznych się nie nadają. Andrzej używał garmina i zgodnie z jego zapisem max wysokość to 999m, to jest wynik bardziej zbliżony do rzeczywistości. Planuję zakupić jakieś mądrzejsze urządzenie, ale priorytetem w chwili obecnej jest raczej wymiana roweru na jakiś... no taki co dłużej pojeździ, a gps będzie następny w kolei. A co do spotkania na szlaku, to będzie mi miło uścisnąć rękę osobie, którą wszyscy w okolicy znają ;)

ArekNN 07:43 poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Hej. Ambitna trasa i wiadomo super tereny. Graty. Sorki że się wtrącę ale chciałem zapytać skąd bierzesz dane co do przewyższeń w trasie? Ostatnio kilku osobom "podważyłem" przewyższenia i było im to nie w smak choć racji nie mieli :) Nie wiem czego używasz ale jak dla mnie kolejny dowód na małą wiarygodność tych urządzeń. Na trasie nie miałeś żadnej góry powyżej 1000 m. a urządzenie wskazało ci max wysokość 1045 m. Co za tym idzie przewyższeń na trasie też było by znacznie mniej. Kiedyś myślałem nad kupnem droższego licznika z altimetrem ale jak widziałem w Tatrach jak takie coś "wariuje", doszedłem do wniosku że urządzenia poniżej 1000 zł to badziew. Musiał by to być chyba Garmin z wyższej półki, z tym że nie wiem czy bateria by tak długo pociągła. Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie.

daniel3ttt 07:10 poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!