Czantoria

Środa, 5 lutego 2014 · Komentarze(2)
Prognoza pogody na dzień dzisiejszy nie pozwalała na bezczynność, więc nie mieliśmy innego wyjścia jak wyciągnąć rumaki i wyruszyć w świat. Bez większego planu, jakoś tak wyszło, że wylądowaliśmy na Czantorii. Do góry znaną z wcześniejszych wypadów trasą, w dół do Poniwca, potem przez Jelenicę do Cisownicy. Pogoda jak się okazało faktycznie była boska (poza miejscami silnym wiatrem ). Jak widać na zdjęciach zjazd był bardzo trudny z powodu lodu. Na tym lodzie zaliczyliśmy dwie gleby ( na szczęście w miarę bezpieczne ), po jednej na łebka. Krzysiek wyglebił z honorem, bo jechał, ja nie odważyłem się jechać i... wyglebiłem w trakcie butowania :D Nie były to jak się okazało ostatnie dachowania w tym dniu. Po powrocie do Cieszyna, jechaliśmy przez Mała Łąkę i na wysokości Elektrociepłowni na zakręcie, wydawałoby się suchym i bezpiecznym, przy prędkości ok. 10 km/h każdego z nas wyprzedziły nasze tylne koła. To była iście synchroniczna gleba godna łyżwiarstwa figurowego :) Ogólnie, kolejny wspaniały dzień zapisany w naszym kalendarzu rowerowym. Już dzisiaj wiem, ze to powtórzymy, bo w takim towarzystwie jeździ się wybitnie.





Ten znak śmieszy mnie za każdym razem jak tylko tam jadę :) Tam nie ma żadnej ostrej trasy!

Komentarze (2)

Marku- Poszło na maila.

ArekNN 18:35 niedziela, 9 lutego 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!