Równica

Sobota, 24 sierpnia 2013 · Komentarze(1)
Wyczytałem w sieci, że w Ustroniu odbywają się zawody uphilowe na Równicę. Pomyślałem, że fajnie byłoby zobaczyć jak jeżdżą zawodowcy i jakie mają rumaki. No to decyzja zapadła, zaraz z rana ruszam do Ustronia. Na portalu dropsport znalazłem info, że ktoś również planuje się tam wybrać, a że w kupie raźniej przybyłem na miejsce zbiórki i załapałem się na grupowy wyjazd. W sumie nazbierało się siedem osób. Jak się okazało, grupa znała się z wcześniejszych wspólnych wypadów. Fajnie było poznać nowe osoby, tym bardziej, że panowie byli wielce sympatyczni, a co najważniejsze wyrozumiali dla kogoś o mniejszych możliwościach kondycyjnych. O godz. 8:00 ruszyliśmy z Cieszyna poprzez Dzięgielów i Cisownicę docierając w końcu do Ustronia na miejsce startu zawodów. Dowiedziawszy się, że panowie planują oglądać zawodników na mecie byłem nieco zaskoczony ( nieco to mało powiedziane ). Byłem pewien, że nie dam rady wydrapać się na Równicę, ale jak już wyruszyłem w grupie to wstydem byłoby tą grupę porzucić i nie spróbować podjąć wyzwania. Dopingowany przez wszystkim ruszyłem w górę. Oczywiście zostałem z tyłu i musiałem zdrowo wytężać wzrok aby na nielicznych prostych wypatrzeć kogoś z grupy. W międzyczasie zostałem wyprzedzony przez kilka... naście osób. Koniec końców dotarłem do góry, a fakt, że dokonałem tego bez przerw i postojów, a co najważniejsze bez prowadzenia roweru daje mi niezłą satysfakcję :)) Na górze zostałem owacyjnie powitany co jeszcze bardziej poprawiło mi humor. Dopełnieniem satysfakcji był zjazd, w trakcie którego pobiłem swój rekord prędkości rozwijając aż 75 km/h. Po obejrzeniu zdecydowanej większości zawodników nadszedł czas na powrót. Z bólem serca musiałem pożegnać całą grupę ( panowie ruszali w kierunku Wisły i dalej, a mnie czekała w domu imprezka związana z urodzinami żony więc musiałem wracać). Pragnę podziękować Panom z Cieszyna za to, że mnie przygarnęli i zmobilizowali do większego wysiłku. Było świetnie :) Postanowiłem ostro popracować nad formą i dorobić się jakiegoś sprzętu odpowiedniego na górskie bezdroża,a wtedy będę mógł częściej uczestniczyć w tego typu grupowych wypadach, bo muszę przyznać, że frajda z podróżowania w tak doborowym towarzystwie jest ogromna.

Komentarze (1)

Miło było Cię poznać osobiście na tripie ;). Dobra atmosfera jest najważniejsza. Nie ma się za bardzo czym przejmować słabszą formą. Nie zdarzyło się jeszcze aby ktoś został na szlaku sam, bo inni pojechali gdzieś do przodu. Na luzie, bez spinania w myśl tej samej idei rowerowej. A nad góralem pomyśl, bo tak jak Ci pisałem, nie wiesz co tracisz jeżdżąc po asfaltach ;). A odnośnie prędkości maksymalnej to takiej jeszcze nie rozwinąłem. Nie mam odwagi ;). Do zaś!

Marek87 20:07 wtorek, 3 września 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!